Posty

Przesądny człowiek

Przesądny człowiek ze mnie. 
Długo nic nie pisałam. Olśnię Was - ostatni post o "Pierwszym śniegu" był moim wypracowaniem semestralnym. Wstawiłam je, żeby wstawić cokolwiek, bo nie chciałam nic pisać. Za bardzo przypominałoby mi to poprzedni rok. Wtedy też była wiosna i też coś napisałam. Trochę się poużalałam nad sobą, wcześniej zrobiłam tatuaż, a potem Ty umarłaś. Więc w tym roku nic nie pisałam przez całą wiosnę, bo tatuaże zrobiłam sobie dwa. 
Czasem wydaje mi się, że znalazłam w tym świetną alternatywę dla robienia sobie krzywdy. Mój masochistyczny psychopata jest zaspokojony, a ja nie mam żadnych brzydkich blizn, tylko ładne malunki. Słodkie malunki, za którymi chowam nadgnitą osobowość. Niech ludzie mnie nie znają. 
Teraźniejsze dni są raczej dobre. Dla ludzi i dla mnie. Świeci ładne słońce, na Fejsbukach lukier leje się litrami i wszyscy prześcigają się w przekonywaniu innych i samych siebie, że są stuprocentowymi optymistami a ich życie to pasmo sukcesów i uśmiechó…

Ulepimy dziś bałwana?

Obraz
*SPOILERY**SPOILERY**SPOILERY*
„Pierwszy śnieg” autorstwa norweskiego pisarza kryminałów, Jo Nesbo, jest siódmym
z kolei tomem cyklu powieści o komisarzu Harrym Hole – genialnym śledczym uzależnionym od alkoholu i papierosów, pracującym w Wydziale Zabójstw w Oslo. Bohater specjalizuje się w sprawach seryjnych morderstw. W Oslo jest listopad. Właśnie spadł pierwszy śnieg. Pod oknem pewnej norweskiej rodziny pojawia się bałwan, który nie jest dziełem żadnego z domowników. Jest o tyle dziwny, że zamiast na ulicę, twarz ma zwróconą ku domowi. Obserwator. W tym samym czasie Harry Hole dostaje anonimowy list podpisany „Bałwan”. Po jakimś czasie odkrywa związek między zabójstwami popełnionymi na przestrzeni kilku lat – każde
z nich było popełnione w dniu, w którym spadł pierwszy śnieg, a na miejscu zbrodni zawsze stał bałwan obserwujący dom. Kilkanaście lat wcześniej pewien chłopiec dowiaduje się rzeczy, która zmienia diametralnie jego ustabilizowane życie. W tym samym dniu, wracając z matk…

"W domu" Harlan Coben

Obraz
Dawno nie było tutaj żadnej recenzji. Przyznam, że ta jest trochę zaimprowizowana, bo LubimyCzytać niestety ograniczyło mi znaki do wypowiedzi. Trochę szkoda, bo mam dziś sporo do powiedzenia - pięć minut temu skończyłam 11 i póki co ostatni tom o przygodach prywatnego detektywa-agenta sportowego Myrona Bolitara. 
Nie lubię nie umieć ocenić książki. Jeśli kojarzy ktoś moją mini-opinię z LubimyCzytać o "Posłańcu", to pewnie pamiętacie, że tam również miałam z tym problem i że również to przeżywałam.
Kocham Harlana Cobena bezapelacyjnie, nieodwołanie i już na zawsze, do końca świata. Kocham go nawet, kiedy spaprze jakąś książkę, a czasem w moim odczuciu się to zdarza. Szczególnym sentymentem darzę jego serię o Myronie Bolitarze i jego teamie. Na tych książkach wyrosłam, te książki były ze mną przez większość życia, tego "ważniejszego", tego które pamięta się niemalże w stu procentach, w przeciwieństwie do tego, które niby jest, ale mgliste i zatarte, bo byłam zbyt mł…

Posty uniwersalne, posty zaklęte

Początkowo tytuł brzmiał "Grudniowa spowiedź", ale po namyśle stwierdziłam, że to zbyt pretensjonalne. Tytuł aktualny jest porywem chwili i mi się podoba, więc go zachowam. Trochę trafia w post, trochę jakby jednak się z nim mija.

Do dzieła stworzenia zainspirował mnie wpis na blogu pewnej blogerki, a raczej komentarz do tego wpisu. Bo z wpisem się nie utożsamiam, ale podobnież jest uniwersalny i komentarz, który mnie zainspirował traktował o tejże właśnie uniwersalności. Że autorka bloga nawet jeśli pisze o sobie, to pisze uniwersalnie i każdy z wpisem może się utożsamiać, o. Nie odbierzcie tego tak, że jestem zazdrosna, nie jestem. Ale zaczęłam się zastanawiać i skonstatowałam, że na moim blogu próżno by szukać uniwersalnych wpisów osobistych, Trochę zawiewa egoizmem. Trochę bardziej niż trochę i przepraszam Was za to. Przepraszam, że na moim blogu nie ma uniwersalnych tematów i jeśli już jest osobiście, to osobiście na maksa i tylko o mnie.

Czasem chciałabym być całkiem …

Mein süßer November

Pół roku i piętnaście dni

Obraz
Nigdy nie wierzyłam w duchy, horoskopy, sny czy inne mistyczne rzeczy. Nigdy też nie przemawiała do mnie tradycyjna ideologia piekła i nieba. Nie przerażało mnie to i nie dodawało otuchy w ziemskich cierpieniach. Najbliższy był mi czyściec jeśli już. Trochę przypominał Ziemię, ale tylko trochę.
W gimnazjum utożsamiałam się z bohaterem książek Mike'a Carey'a - Feliksem Castorem. Egzorcysta, który nie wierzy w Boga i mistyczne przybytki był mi niezwykle bliski, bo i ja nie wiedziałam do końca jak rozumieć wiarę i czy w ogóle chce ją rozumieć. Nie chcę. Na świecie zwykle jest tak, że to co z definicji powinno nas łączyć w rzeczywistości nas dzieli. Tak jest z wiarą. Tak jest z polityką i tolerancją. Z subkulturami i innymi nieszczęściami. Robi się z tego ideologię, w którą ślepo się wierzy. Hitler też wierzył, że jest nadczłowiekiem - wiemy jak to się skończyło. 
Ciężko jest mi uwierzyć, że po śmierci trafię do szczęśliwego raju i już nigdy nie będę miała zmartwień. Czy będę sma…

Co u Was słychać?

Początkowo tytuł tego posta miał brzmieć: "Co u mnie słychać?", ale byłoby to zbyt egoistyczne, więc ostatecznie ocenzurowałam i pytam Was.

Ja umieram na lato. W zasadzie to zwykle umieram na wszystko, nawet na moją ukochaną jesień, ale umieranie na lato jest najgorsze. Chociaż chyba wiosna to przebija. Mój pokój dosłownie tonie w książkach, bo wszystkie książki z domu wylądowały u mnie, mamy remont. Tylko na środku dumnie stoi drapak dla Borysa. A Borys nim wzgardza, bo nie jest mną i używanego nie przyjmie. 
Wróciłam do domu i jest lepiej niż myślałam, ale nie zmienia to faktu, że wolałabym być gdzie indziej. Mam nadzieję, że za rok już będę. Bo uzbieram na bilet w jedną stronę, gdzieś. Będę zachwycać się matką naturą i sadzić drzewa kawowe przed domem. 
Miewam ostatnio dziwne sny. Całkiem realistyczne, ale fabuły sam King by się nie powstydził. I mój ukochany Lovecraft. Lovecrafta bym zabrała ze sobą. I wśród swoich pachnących kawowców czytałabym o ghulu, który nie wiedz…