Posty

Wyświetlam posty z etykietą kryminał

Ulepimy dziś bałwana?

Obraz
*SPOILERY**SPOILERY**SPOILERY* „Pierwszy śnieg” autorstwa norweskiego pisarza kryminałów, Jo Nesbo, jest siódmym z kolei tomem cyklu powieści o komisarzu Harrym Hole – genialnym śledczym uzależnionym od alkoholu i papierosów, pracującym w Wydziale Zabójstw w Oslo. Bohater specjalizuje się w sprawach seryjnych morderstw. W Oslo jest listopad. Właśnie spadł pierwszy śnieg. Pod oknem pewnej norweskiej rodziny pojawia się bałwan, który nie jest dziełem żadnego z domowników. Jest o tyle dziwny, że zamiast na ulicę, twarz ma zwróconą ku domowi. Obserwator. W tym samym czasie Harry Hole dostaje anonimowy list podpisany „Bałwan”. Po jakimś czasie odkrywa związek między zabójstwami popełnionymi na przestrzeni kilku lat – każde z nich było popełnione w dniu, w którym spadł pierwszy śnieg, a na miejscu zbrodni zawsze stał bałwan obserwujący dom. Kilkanaście lat wcześniej pewien chłopiec dowiaduje się rzeczy, która zmienia diametralnie jego ustabilizowane życie. W tym samym dniu,...

"W domu" Harlan Coben

Obraz
Dawno nie było tutaj żadnej recenzji. Przyznam, że ta jest trochę zaimprowizowana, bo LubimyCzytać niestety ograniczyło mi znaki do wypowiedzi. Trochę szkoda, bo mam dziś sporo do powiedzenia - pięć minut temu skończyłam 11 i póki co ostatni tom o przygodach prywatnego detektywa-agenta sportowego Myrona Bolitara.  Nie lubię nie umieć ocenić książki. Jeśli kojarzy ktoś moją mini-opinię z LubimyCzytać o "Posłańcu", to pewnie pamiętacie, że tam również miałam z tym problem i że również to przeżywałam. Kocham Harlana Cobena bezapelacyjnie, nieodwołanie i już na zawsze, do końca świata. Kocham go nawet, kiedy spaprze jakąś książkę, a czasem w moim odczuciu się to zdarza. Szczególnym sentymentem darzę jego serię o Myronie Bolitarze i jego teamie. Na tych książkach wyrosłam, te książki były ze mną przez większość życia, tego "ważniejszego", tego które pamięta się niemalże w stu procentach, w przeciwieństwie do tego, które niby jest, ale mgliste i zatarte, bo byłam...

Często zamykam się w pokoju

Obraz
Że tak powiem, dobrze się czuję. I nie zaczynamy zdania od "że". I nie robimy jeszcze mnóstwa innych rzeczy. Na przykład nie zamykamy żon w klitce. I nie głodzimy ich. Takie etyczno-moralne dylematy. Czasem ciekawi mnie jak to jest być takim psychopatą z prawdziwego zdarzenia i nie mieć etyczno-moralnych dylematów. Jak miałam 3 lata, to wyrzucałam rybki z balkonu. Z ósmego piętra. Były żywe dopóki nie pacnęły o chodnik. Jednak fakt, że nie miałam wtedy jeszcze do końca wykształconej samoświadomości odbiera tym, poniekąd, mordom, nieco dramatyzmu, nie sądzicie? Nie byłam wychowywana w patologicznej rodzinie. Raczej ją lubię. I przeważnie jestem miła, tylko zdania buduję jakieś niepolskie. Jadnak gdzieś tam głęboko dalej niesłychanie interesuje mnie, jaki dźwięk wydaje na przykład talerz, kiedy rozbija się go o czyjąś głowę. Jem czasem ciastka, choć jestem na diecie. Ale czasem to nie zaszkodzi, prawda? Tak samo czasem tęsknię. Za A. I tyle moje, co sobie potęsknię. Czy A. t...

Potwory spod łóżka...

Obraz
...czyli o tym, jak moje studia łączą się z kryminałem. Taki enigmatyczny kierunek, jakim jest filologia polska z logopedią. Wśród mas zadufanych w sobie idiotów i opłaconych doktorów, nieśmiało wyróżnia się postać, rzekłabym - alma mater - tego kierunku. Neurologopedy. Miała pomysł i dążyła do zrealizowania go. Nie mnie oceniać, czy zrobiła słusznie. Kierunek w zasadzie jest niezły. Dziecięce zaburzenia typu: autyzm, FAS, ADHD i tym podobne miałam więc opanowane. Ograniczyło to zatem ilość wstukiwanych w google haseł.  Fabuła przedstawia się... nieźle. Naprawdę nieźle. W czasach, kiedy za jedyne książki, które mogłam przeczytać dla rozrywki uznawano "Sól ziemi" bądź "Nad Niemnem", kryminał z całkiem nieźle zarysowana fabułą był wręcz zbawienny. Nie narzekałam.  Mamy zatem wielopokoleniowe rodziny. Obie równie martwe. Jedyne co ich łączy to to, że ich dzieci były swego czasu leczone w dziecięcej klinice psychiatrycznej. W owej klinice spotykamy Danie...