Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2016

Kryzys bożonarodzeniowy

Obraz
Tak mi się jakoś złożyło, że tegorocznych świąt w ogóle nie czułam. I to nie tak, że przez chwilę, że wątpliwość. Nie. To była obojętność. I poniekąd przerażenie tąż obojętnością. Czy ja się muszę tak wypacykować? Czy muszę być tak mocno umalowana? Tak modnie i niewygodnie ubrana? Uważam się raczej za osobę, którą trudno czymś zawstydzić - tak dzielenie się opłatkiem wywołuje we mnie skręt kiszek. Już kilka godzin przed układam sobie stosowne życzenia. Żeby się nie powtarzać w jednym zdaniu, jeśli nie jest to zabieg celowy. Spełniania marzeń, szczęścia, miłości i... spełniania marzeń? Oryginalne. Co mogę życzyć osobie poważnie chorej? Zdrowia? Brutalne. Prawie tak samo, jak życzenie ślepemu pięknych widoków w podróży. Ale mimo wszystko życzę zdrowia i nawet te cholerne spełnione marzenia mi się nie powtarzają. Ot, taka jestem zdolna. Chociaż może to głód. Desperacja z powodu głodu. Bo to przecież podstawowa potrzeba, nie? W każdym razie Maslow tak sobie umyślił, aby zaspokajanie głod…