Posty

Wyświetlam posty z etykietą Katja Millay

"Morze spokoju" - Katja Millay

Obraz
Rzadko spotykam książki, które potrafią tak mocno kopnąć mnie w sam środek dupy. Rzadko zdarzają się książki, które są w stanie doprowadzić mnie do wewnętrznej rozsypki. Całkowitej. Nieskończonej. Umiem użyć tylko tych dwóch słów, nie przychodzą mi do głowy inne synonimy. W ogóle żadne słowa, mądre słowa, nie przychodzą mi do głowy. Nie teraz, nie w tej chwili, nie w tym momencie, nie po tej książce. Wydawcy kłamią, wydawcy to szuje. Obłudne, kłamliwe, komercyjne szuje. Nie, Kochani. Ta książka nie złamie Wam serca. Ona je zmiażdży i wiecie co? Będzie miała suka z tego masę cholernej radości. Nawet się nie spostrzeżecie a wyrwie Wam je z piersi i wraz z pozostałymi organami rzuci w błoto, podepcze podkutymi, ciężkimi buciorami i zostawi. Tak, zostawi. Wbrew solennym, pocieszającym zapewnieniom, że sklei je znowu. Nie sklei. Poczeka aż Wy to zrobicie. Będzie patrzeć, upierdliwie i nieprzerwanie, jak szukacie odłamków roztrzaskanego serca między mieszanką jelit, wątroby i żołądka. I b...